czwartek, październik 19, 2017

Krzyż na przydrożnej mogile

Niemal każda miejscowość, nawet wioska, posiada często coś tajemniczego, nieraz na pozór coś nieciekawego dla człowieka zupełnie obcego. Ale dla tubylca ileż się przeróżnych tajemnic kryje w jakimś pagórku, a może w starej spróchniałej wierzbie, a może w dzwonnicy kościelnej, na starym cmentarzysku, przy młynie albo na Ignacowym polu...

Ma swoje legendy Kraków, ma je Poznań, Inowrocław, Kruszwica, Września, Sokołów, Mikorzyn i pozostałe miejscowości. Nie wszędzie krąża te legendy jako zebrane w broszurę, najczęściej są one własnością starców pozostałych jeszcze przy życiu.

A któż z was zna legendę o tej gruszy, która wyrosła w kształt krzyża, aby służyć za nagrobek Bogu winnemu pastuszkowi? Jego grób wraz z tym krzyżem przepięknym, acz skromnym bardzo, wolno każdemu oglądać. Przy głównym trakcie z Ostrzeszowa do Odolanowa (dzisiaj ulica Piastowska) obok kapliczki przydrożnej niziutki krzyż stojący kryje wielką tajemnicę. Legenda mówi, że w lasach, które ongiś otaczały dawny gród Kazimierza Wielkiego, rozegrała się tragedia młodego pastuszka. Stracił poczciwiec życie z ręki rodzonego brata i to tak błahego powodu. Na ojcowskiej łące pasali co dzień bydło. A co się nieraz natruli z Bestrą i Łaciatą, gdy im w las pognały. Ale było im też czasem wesoło, kiedy ukręciwszy piszczałeczki z wierzby, śpiewali donośnie. Najmilej było wtedy, gdy owoce dojrzewały. Jakże się cieszyli wówczas, gdy ojciec wyjechał w dalszą drogę. Nie sądzili, że ta nieobecność ojca i te uleżałki z gruszy rosnącej niedaleko domu przyprawią jednego z nich o śmierć.

Kiedy więc nikogo „doma” nie było, fyrnął Maciek na gruszę i utrząsł uleżałek. Zaniósł je bratu, a dopóki ich dużo było, jedli zgodnie. Gdy na koniec tylko kilka pozostało, Maciek zagarnął je w kieszeń i bratu dać nie myślał. A zapalczywy Romek nuże go okładać i zaczęła się bójka. Najpierw niewinne igraszki przybierały coraz ostrzejszą formę, a kiedy Maciek kopnął brata w nogę, ten w pasji i w swej nieposkromionej złości dobył noża. Długo jeszcze walczyli ze sobą, aż Romek do ostateczności rozwścieczony, że mu brat gruszek nie daje, nożem ugodził Maćka.

Cios był śmiertelny, powalił się Maćko, popatrzył na brata, długo jeszcze rzęził, aż osłabiony wreszcie zamknął powieki na zawsze. Ochłonął już i Romek, ale było za późno, stał się zbrodniarzem, bratobójcą. I zaświtała mu jedyna zbawienna myśl: zatrzeć zbrodnię. Jak postanowił tak zrobił. Wykopał w piaszczystej ziemi wśród lasu dół dla brata. W wrzuciwszy ciało, ziemię zrównał i wrócił do bydła. Twarde miał Romek sumienie i niczym się nie zdradził. Ojcu nalegał, że Maciej umknął od rana i nie powrócił. A może byłoby się nie wydało. Już i ojciec uwierzył, że Maciek umiłował sobie wędrówkę i pognał w świat. Ale zło na wierzch wypłynie, żadnej zbrodni nie zatrzesz, prędzej czy później się wyda. Często nawet sam zbrodniarz oddaje się w ręce sprawiedliwości.

Zapomniał Romek, że w brata kieszeni pozostały gruszki. Mijał rok za rokiem, a z kiełkujących pestek poczęło się drzewo i rosło zrazu drobne wśród iglastych sosen. A kiedy postanowiono wytrzebić część lasu, by przeprowadzić bitą drogę do Szklarki, drwale napotkali dziwną gruszę. Niby już zaczęła schnąc od góry, ale dwa jej boczne ramiona zdrowo w boki rosły. I wpadł jeden drwal na pomysł, by obciąć boczne gałęzie i zacząć pracę od Boga – stawiając Mu krzyż. Ani myślał pewnie, że grusza sama byłaby wrosła w krzyż, bo w jej pniu żył duch Maćka. Co się zaś z Romkiem stało, nie wiemy. Mówią, że go sumienie ruszyło i poddał się do starosty. I pewnie skończył w potężnej wieży na zameczku nędzną śmiercią zbrodniarza.
-Edward Prądzyński

 

Osobiście pamiętam, że przy drodze do Szklarki znajdowała się (mniej więcej w miejscu, gdzie dzisiaj przecina ją autostrada) sucha grusza w postaci krzyża z odciętymi gałęziami, a na niej zawieszony krucyfiks. Stała tak do II wojny światowej, po czym drzewo ścięto, a krzyż gruszę zawieszono na ołtarzu przy budynku Prądzyńskiego w Rynku na pierwsze po wojnie Boże Ciało. Następnie drzewo-krzyż umieszczono na cmentarzu przy Farze w prawym narożniku, osadzając krzyż na niskim cokole cementowym. Nie chroni go nic przed wpływami atmosferycznymi i w tym stanie może już niedługo legendarny ten zabytek zaginie, jak wszystko inne w świecie.
Uwagę dopisał Władysław Golus, 1970 r.

Zaczerpnięto: Ziemia Ostrzeszowska w baśniach i legendach.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Informacje o plikach cookies

Pliki cookies (tzw. ciasteczka):

Ciasteczka są to pliki umożliwiające przechowywanie informacji lub uzyskanie dostępu do informacji już wcześniej zachowanej w urządzeniu końcowym Użytkownika. Ciasteczka najczęściej zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Wykorzystanie ciasteczek:

Nasza serwis używa ciasteczek, które wykorzystywane są między innymi do zapamiętywania preferencji Użytkownika, w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania naszego serwisu. Ciasteczka nie przechowują danych osobowych.

Wyłączenie ciasteczek:

Przeglądarka internetowa domyślnie zezwala na przechowywanie ciasteczek w urządzeniu końcowym użytkownika. Użytkownicy serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących ciasteczek w ustawieniach przeglądarki internetowej. Zmiana może dotyczyć: automatycznej blokady obsługi ciasteczek, wymuszenia każdorazowo zgody na przechowanie informacji (poniżej zostały zamieszczone adresy stron, na których zamieszczone są opisy jak dokonać zmiany). Włączenie blokady obsługi plików cookie może spowodować utrudnienia w korzystaniu z serwisu.

Adresy stron opisujących wyłączenie lub zmianę ustawień dla niektórych przeglądarek internetowych:

Mozilla Firefox

Opera

Google Chrome

Internet Explorer

Safari